McDonald’s – pierwszy w Polsce – ul. Marszałkowska 126/134

1992 – rusza pierwsza restauracja McDonald’s w Polsce przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Polacy ustanawiają rekord świata w ilości transakcji w dniu otwarcia, było ich aż 13304.

Tak o tym rewolucyjnym wydarzeniu pisała Gazeta Wyborcza w czerwcu 1992 r.:

Pierwszy McDonald w Polsce

Dziś o ósmej rano w Warszawie otwiera podwoje pierwsza w Polsce restauracja McDonald’s. W ciągu dnia z usług znajdującego się przy rogu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej lokalu może skorzystać 10 tys. klientów. Każdy z nich poczeka najwyżej trzy minuty (dwie minuty w kolejce, minutę przy jednej z 18 kas). We wtorek terenu wokół restauracji McDonald strzegła silna grupa ochroniarzy wyposażona w krótkofalówki, a do środka mogły się dostać tylko osoby z zaproszeniami. W firmie pamięta się jeszcze tłumy, które oblegały McDonalda w Moskwie. Silna ochrona będzie więc strzec lokalu również podczas pierwszych dni po otwarciu.

W stołecznym McDonaldzie można zjeść Big Maca (dwa hamburgery z mięsa wołowego, sałata, cebula, bułka sezamowa za 25 tys. zł), hamburgery (podwójny – 17 tys. zł), cheeseburgery (podwójny – 21 tys. zł), frytki (małe – 7 tys. zł, duże – 10 tys. zł), lody (10 tys. zł), wypić coca-colę (11 tys. zł), sok jabłkowy (9 tys. zł), koktajl shake (waniliowy, truskawkowy, czekoladowy – 12 tys. zł), kawę (6 tys. zł).

Od nowego roku wszystkie potrawy mają być robione z polskich produktów. Na razie mleko pochodzi z warszawskiej „Woli”, napoje z gdyńskiej rozlewni Coca-Coli, soki z Hortexu, sałata z Jeleniej Góry, mięso z Niemiec, a frytki z moskiewskiej restauracji McDonald’s.

ANNA GĄSIOROWSKA; Gazeta Stołeczna nr 142, wydanie z dnia 17/06/1992, str. 1

McDonald’s wersja wschodnia

Nie mam żadnych wątpliwości, że inwazja McDonald’s na Warszawę nastąpiła za późno i została bardzo źle przygotowana strategicznie. Gdyby to było, powiedzmy, pół roku temu, kiedy rynek zarzucony był pseudomakdonaldowym świństwem, można było liczyć na łatwy sukces. Ale czasy się zmieniły i przyjdzie konkurować z ambitnymi, mniejszymi firmami, które zdążyły już dać się poznać z dobrej strony. (…)

Otóż nieprawdą jest głoszone przez samą firmę hasło, że w każdym z jej tysięcy rozsypanych po świecie punktów podaje się jedzenie takiej samej jakości. (…)

To, co serwują nam w Sezamie, odpowiada raczej standardowi moskiewskiemu – mały, cienki i wybitnie suchy kotlet wołowy, bez żadnych dodatków poza cieniutkim plasterkiem konserwowego ogórka, zakrawa na kpinę. Także i frytki są grubo poniżej standardu, robi się je z ziemniaków o zdecydowanie niskiej jakości. Nieodzowny zarówno do hamburgerów, jak i do frytek ketchup dostaje się spod lady i to tylko na bardzo wyraźne życzenie.

Wart polecenia jest jedynie Big Mac, podwójny hamburger z dodatkiem sałaty, cebuli i odrobiny majonezowego sosu. Tylko on jeden podawany jest w bułce posypanej niezbywalnym dla prawdziwego McDonalda ziarnem sezamowym.

(…) Zdumiewająco skromny jest wybór dań – wyłącznie hamburger, cheeseburger i Big Mac. A gdzie paluszki rybne? Gdzie panierowane kawałki kurczaka? Gdzie sałatki i zupy? Gdzie, wreszcie, wspaniałe ciepłe ciasto z jabłkami?

Doprawdy, znacznie lepiej udać się choćby na Marszałkowską do Quicka – stamtąd znacznie bliżej do Ameryki i Europy. W Quicku są lepsze hamburgery, jest pyszny kurczak i szeroki wybór sałatek. Jeśli już jednak będziecie w naszym stołecznym McDonaldzie, nie omińcie deserowego specjału zwanego milk-shake – jest to bardzo dobry koktajl mleczno-lodowy, który ciągnie się przez rurkę.

Kawy radzę unikać, ale to już typowo amerykański standard.

Piotr Bikont, WEEKEND, dodatek do „Gazety Wyborczej” nr 143, wydanie z dnia 19/06/1992, str. 14

Kuroń przecina wstęgę

W dniu otwarcia 17 czerwca 1992 r. przed pierwszym lokalem McDonald’s w Polsce, przy ul. Marszałkowskiej 124/136, ustawiła się monstrualnie długa kolejka. Wstęgę przecinał Jacek Kuroń, minister pracy i polityki społecznej, bo dostał od firmy czek na biedne dzieci. Uwieczniła to kolorowa i jedna z ostatnich kronik filmowych puszczanych w kinach przed projekcją filmów. Kasjerzy niemal mdleli, obsługując tysiące klientów. Hamburgerów nie zabrakło.

– Wyposażenie warszawskiego McDonalda kosztowało ponad 1 mln dol. – epatował oszałamiającymi wtedy sumami Tim Fenton, ówczesny szef McDonald’s Polska. Dziś za tyle zamożni warszawiacy kupują duże apartamenty w najlepszych częściach miasta. I tłumaczył, że firma obejdzie się bez wielkiej kampanii reklamowej, bo „wystarczy otworzyć drzwi, uśmiechać się i pilnować, by nie zabrakło frytek”. Projekt kryształowego pałacu McDonalda ze szkła w profilach aluminiowych powstawał od przełomu lat 1989-90 r. w pracowni Kazimierski i Ryba Architekci. Został dostawiony do bocznej ściany domu towarowego Sezam. Ma dwie kondygnacje i aż 1,2 tys. m kw.

Dariusz Bartoszewicz, SPACEROWNIK. WARSZAWA LATA 90., dodatek do Gazety Stołecznej nr 148, wydanie z dnia 26/06/2008, str. 14